staram się wmówić samej sobie, że miłość jest mi do niczego w życiu niepotrzebna.
w tym samym czasie robię dla koleżanki bransoletkę z jakże wiele mówiącym napisem - "ALL YOU NEED IS LOVE".
och, ironia.
w tym samym czasie robię dla koleżanki bransoletkę z jakże wiele mówiącym napisem - "ALL YOU NEED IS LOVE".
och, ironia.
Tagi:
krótko
05.05.2012 o godz. 19:58
komentuj (2)
otoczona chmurką zapachu Dity von Teese (och, jakie piękności! róża, drzewo sandałowe, ja jeszcze gdzieś pod koniec czuję owoce leśne i dobre wino), z czytnikiem w łapkach, z kocem pod tyłkiem i wodą z cytryną i lodem gdzieś z boku czuję, że tak naprawdę ludzie to zbędny dodatek do spokojnej egzystencji.
niecodziennie znajduję się tak blisko szczęścia z własnej egzystencji.
niecodziennie znajduję się tak blisko szczęścia z własnej egzystencji.
motylki w brzuchu umarły, zanim jeszcze zdążyły porządnie rozprostować skrzydełka. zostawiły ciężki, słodkawy posmak zgnilizny w ustach i przełyku.
smutek, samotność, poddanie się.
autodestrukcja.
a za cztery dni? sto lat tępej idiotce!
dla mnie, znaczy.
smutek, samotność, poddanie się.
autodestrukcja.
a za cztery dni? sto lat tępej idiotce!
dla mnie, znaczy.
stwierdziłam, że mam tylko jedno marzenie - chcę być szczęśliwa.
ale to chyba trochę zbyt wielkie oczekiwania wobec życia, nie?
ale to chyba trochę zbyt wielkie oczekiwania wobec życia, nie?
na moim kanale na last.fm dostałam wiadomość od... brytyjskiego, zupełnie nieznanego mi zespołu. oż szlag, pomyślałam, nie wiedząc zupełnie skąd mnie znaleźli i po co piszą, okazało się jednak że to po prostu reklama.
cóż, reklama bazująca na moich gustach, połączona z sympatyczną wiadomością chwalącą wcześniej wspomniane okazała się strzałem w dziesiątkę.
szalony, odurzający, perfekcyjnie skoordynowany nieskoordynowany chaos.
lekarstwo na wszechobecnego Justina Biebera i inne One Direction.
Birdeatsbaby, moi państwo.
szaleństwo, moi państwo.
Watch in the sky for the wrath of your captor
You’ll fall flat if you run any faster
Don’t look back for the fear of their laughter
They’re laughing, they’re laughing
cóż, reklama bazująca na moich gustach, połączona z sympatyczną wiadomością chwalącą wcześniej wspomniane okazała się strzałem w dziesiątkę.
szalony, odurzający, perfekcyjnie skoordynowany nieskoordynowany chaos.
lekarstwo na wszechobecnego Justina Biebera i inne One Direction.
Birdeatsbaby, moi państwo.
szaleństwo, moi państwo.
Watch in the sky for the wrath of your captor
You’ll fall flat if you run any faster
Don’t look back for the fear of their laughter
They’re laughing, they’re laughing
noc jak noc.
noc wszystko wyolbrzymia. do niewyobrażalnie wielkiego poziomu.
noc?
noc pomaga zrozumieć.
zrozumieć, że nie zaufam. że nawet jeśli coś... to jednak nic. że pomyślę to głupi żart.
smutne, bo wiem, jak to brzmi.
ale - cóż - prawdziwe.
a jednak mam nadzieję, że znajdzie się coś, co to zmieni. ;-)
noc wszystko wyolbrzymia. do niewyobrażalnie wielkiego poziomu.
noc?
noc pomaga zrozumieć.
zrozumieć, że nie zaufam. że nawet jeśli coś... to jednak nic. że pomyślę to głupi żart.
smutne, bo wiem, jak to brzmi.
ale - cóż - prawdziwe.
a jednak mam nadzieję, że znajdzie się coś, co to zmieni. ;-)
cóż.
jakby to napisać.
znalazłam na głowie pierwszy siwy głos.
mam, uwaga, jeszcze nie 18 lat.
emocje? jak cholera.
znakomity prezent na święta, nie?
poza tym po raz tysięczny nołlajfię Baldurując, ze łzami w oczach słuchając głosu Krzysztofa Kolbergera, Gabrieli Kownackiej czy Marka Perepeczki. buu.
co do tego ostatniego - betatesting otwartej wersji modu Keldorn Romance dostarcza oprócz normalnej, natrętnej mieszanki angielskiego z polskim, również wrażenia z pogranicza głupiego uśmiechu i romansowania z Janosikiem. i jakkolwiek mod nie jest napisany źle, nie czuję się w nim realnie, jak u Kivana (asdfghas, blarghlargh i kolejne pięć minut onomatopei, a także wzrastająca chęć zagrania po raz czwarty tylko dla tego modu) czy Xana (powtórzyć powyższe).
żeby nie było - tak czasem czuję się czytając o Bieberze, One Direction, grach o modelkach i większości innych rzeczy, które można tu znaleźć. dobrze wiem, że większość ludzi którzy to przeczytają będzie miała na twarzy typowe WTF, ale przynajmniej mogę się rozpisać o czymś, co mnie naprawdę interesuje.
jakby to napisać.
znalazłam na głowie pierwszy siwy głos.
mam, uwaga, jeszcze nie 18 lat.
emocje? jak cholera.
znakomity prezent na święta, nie?
poza tym po raz tysięczny nołlajfię Baldurując, ze łzami w oczach słuchając głosu Krzysztofa Kolbergera, Gabrieli Kownackiej czy Marka Perepeczki. buu.
co do tego ostatniego - betatesting otwartej wersji modu Keldorn Romance dostarcza oprócz normalnej, natrętnej mieszanki angielskiego z polskim, również wrażenia z pogranicza głupiego uśmiechu i romansowania z Janosikiem. i jakkolwiek mod nie jest napisany źle, nie czuję się w nim realnie, jak u Kivana (asdfghas, blarghlargh i kolejne pięć minut onomatopei, a także wzrastająca chęć zagrania po raz czwarty tylko dla tego modu) czy Xana (powtórzyć powyższe).
żeby nie było - tak czasem czuję się czytając o Bieberze, One Direction, grach o modelkach i większości innych rzeczy, które można tu znaleźć. dobrze wiem, że większość ludzi którzy to przeczytają będzie miała na twarzy typowe WTF, ale przynajmniej mogę się rozpisać o czymś, co mnie naprawdę interesuje.
and i am still not getting what i want
i want to touch the back of your right arm
i wish you could remind me who i was
because every day I'm a little further off
i want to touch the back of your right arm
i wish you could remind me who i was
because every day I'm a little further off
zaczynam pisać po raz trzeci, z ogólną wiedzą o tym, co chcę napisać ale nie mogę się zdecydować jak. cholera.
zaskakuje mnie, jak wiele dziewczyn jest zauroczonych "ślicznymi chłopcami", serio. czyżbym była jedyną dziewczyną, która wpada po uszy dla tych nietkniętych fotoszopą, nieidealnych, z wadami którymi powoli uczę się zachwycać? po wszystkich tych zdjęciach/opowiadaniach/czymkolwiek zawierających zbyt wysoki poziom zachwytu nad ugładzoną bandą ślicznotek mam ochotę...
...nie, nie strzelić sobie w łeb. przytulić się do plakatu Megadeth, pogłaskać zdjęcie Novaka Djokovicia, puścić porozumiewawczo oczko do rysunku Humphreya Bogarta (i co z tego, że był niski). i po raz tysięczny zerknąć na jedyne zdjęcie na fejsie tego, którego pewnie widzę kilka ostatnich razy.
czy to ja jestem świrnięta, czy to ten piekielny świat zwariował?
I don't necessarily believe that there is a cure for this
So I might join your century but only as a doubtful guest
zaskakuje mnie, jak wiele dziewczyn jest zauroczonych "ślicznymi chłopcami", serio. czyżbym była jedyną dziewczyną, która wpada po uszy dla tych nietkniętych fotoszopą, nieidealnych, z wadami którymi powoli uczę się zachwycać? po wszystkich tych zdjęciach/opowiadaniach/czymkolwiek zawierających zbyt wysoki poziom zachwytu nad ugładzoną bandą ślicznotek mam ochotę...
...nie, nie strzelić sobie w łeb. przytulić się do plakatu Megadeth, pogłaskać zdjęcie Novaka Djokovicia, puścić porozumiewawczo oczko do rysunku Humphreya Bogarta (i co z tego, że był niski). i po raz tysięczny zerknąć na jedyne zdjęcie na fejsie tego, którego pewnie widzę kilka ostatnich razy.
czy to ja jestem świrnięta, czy to ten piekielny świat zwariował?
I don't necessarily believe that there is a cure for this
So I might join your century but only as a doubtful guest
tak czytam sobie własne wpisy sprzed ponad roku.
i nie cieszę się, że dalej jest tak samo. i nie cieszę się, że niedługo to się skończy. i nie cieszę się też, że zapewne jego odejście rozwali mnie zupełnie.
nie, nie zrobiłam przez ten rok zupełnie niczego żeby zmienić swoją sytuację.
onwards, to futility! ;-)
i nie cieszę się, że dalej jest tak samo. i nie cieszę się, że niedługo to się skończy. i nie cieszę się też, że zapewne jego odejście rozwali mnie zupełnie.
nie, nie zrobiłam przez ten rok zupełnie niczego żeby zmienić swoją sytuację.
onwards, to futility! ;-)
na chwilę zakochuję się w ludziach w autobusie.
płaczę, kiedy na Rock in Rio cały tłum śpiewa razem z Dickinsonem Fear of the dark.
swoje marzenia i życzenia zaklinam w sploty kolejnych bransoletek z muliny.
rozglądam się za jedną jedyną osobą na korytarzu szkoły, a kiedy stoi w pobliżu mnie to to przeklinam, bo nie mogę się skupić.
potrafię milczeć trzy dni, a później zacząć mówić bez przerwy.
jestem jedną wielką manifestacją nienawiści do własnej osoby.
konsekwentnie odrzucam ofiarowane mi zainteresowanie, a zarazem łaknę ciepła bardziej, niż czekolady.
nie da się mnie kochać, nie?
swoją drogą, odczuwam rosnącą irytację na myśl o kolejnych dzieciakach, które myślą, że jak kupią jakże-zajebistą koszulkę Motorhead i zapuszczą włosy, to będą wyglądać super-kul-metalowo. tymczasem sięgają mi do ramienia i wyglądają bardziej kobieco ode mnie nawet mimo nowiutkich błyszczących glanów, no ludzie... długie włosy są fajne, ale nie dla każdego, nie czynią z nikogo od razu Dave'a Mustaine.
zastanawiam się, czy się stąd nie wynieść. "opka" z "Justinkiem" budzą we mnie odruch wymiotny.
płaczę, kiedy na Rock in Rio cały tłum śpiewa razem z Dickinsonem Fear of the dark.
swoje marzenia i życzenia zaklinam w sploty kolejnych bransoletek z muliny.
rozglądam się za jedną jedyną osobą na korytarzu szkoły, a kiedy stoi w pobliżu mnie to to przeklinam, bo nie mogę się skupić.
potrafię milczeć trzy dni, a później zacząć mówić bez przerwy.
jestem jedną wielką manifestacją nienawiści do własnej osoby.
konsekwentnie odrzucam ofiarowane mi zainteresowanie, a zarazem łaknę ciepła bardziej, niż czekolady.
nie da się mnie kochać, nie?
swoją drogą, odczuwam rosnącą irytację na myśl o kolejnych dzieciakach, które myślą, że jak kupią jakże-zajebistą koszulkę Motorhead i zapuszczą włosy, to będą wyglądać super-kul-metalowo. tymczasem sięgają mi do ramienia i wyglądają bardziej kobieco ode mnie nawet mimo nowiutkich błyszczących glanów, no ludzie... długie włosy są fajne, ale nie dla każdego, nie czynią z nikogo od razu Dave'a Mustaine.
zastanawiam się, czy się stąd nie wynieść. "opka" z "Justinkiem" budzą we mnie odruch wymiotny.
och.
wczoraj mogłam tylko leżeć i jęczeć z bólu. niech żyje moja migrena, Ciężka Choroba Instant, która trwa od kilku godzin do kilku dni i sprawia, że dzisiaj nawet po zażyciu tabletki o końskiej mocy ledwie się zwlokłam z łóżka. hurra.
wczoraj mogłam tylko leżeć i jęczeć z bólu. niech żyje moja migrena, Ciężka Choroba Instant, która trwa od kilku godzin do kilku dni i sprawia, że dzisiaj nawet po zażyciu tabletki o końskiej mocy ledwie się zwlokłam z łóżka. hurra.
Tagi:
o choroba!
chudnę - dla niego.
zapuszczam włosy - dla niego.
zmieniam kolor - dla niego.
koniec.
od dzisiaj - DLA SIEBIE.
zapuszczam włosy - dla niego.
zmieniam kolor - dla niego.
koniec.
od dzisiaj - DLA SIEBIE.
Tagi:
krótko
niesentymentalnie
i tylko dlatego, że wydaje się silna, nie jest pewne, że nie zasypia we łzach i nawet jeśli zachowuje się jakby nic się nie działo, może - po prostu może...
...naprawdę dobrze kłamie.
~?
Tagi:
cytat
od dzisiaj mam wszytko gdzieś, olewam. słuchawki w uszy i świat w dupie, czy nie jest to idealny stan rzeczy?
problemem będzie, jeśli znowu będę do trzeciej w nocy gapić się w sufit i myśleć o NIM. a jak już zasnę, będzie mi się śnić. i to nic, że nie zobaczę go do końca wakacji, i tak będzie mnie prześladować.
tak, wracam. chyba.
odchudzam się, znaczy staram się. cel do początku roku szkolnego->60kg (teraz jest 70,4, zaczęło się od 72 z kawałkiem ^^)
problemem będzie, jeśli znowu będę do trzeciej w nocy gapić się w sufit i myśleć o NIM. a jak już zasnę, będzie mi się śnić. i to nic, że nie zobaczę go do końca wakacji, i tak będzie mnie prześladować.
tak, wracam. chyba.
odchudzam się, znaczy staram się. cel do początku roku szkolnego->60kg (teraz jest 70,4, zaczęło się od 72 z kawałkiem ^^)
dowiedziałam się wczoraj, że jestem porażką własnych rodziców. zabolało. zaczynało być ze mną lepiej, a tu znowu boję się potwornie o cały świat.
a jutro moje urodziny. dziwne, że nie czuję tego podekscytowania co dawniej, po prostu kolejny dzień, który należy przeżyć.
this, my porcelain life
a jutro moje urodziny. dziwne, że nie czuję tego podekscytowania co dawniej, po prostu kolejny dzień, który należy przeżyć.
this, my porcelain life
śniło mi się, że ktoś mnie trzymał za rękę. nic więcej, tylko to. i śniło mi się jeszcze poczucie szczęścia i bezpieczeństwa.
jedyne czego szkoda - dlaczego to tylko sen, a nie jawa? i kim była osoba ze snu?
jedyne czego szkoda - dlaczego to tylko sen, a nie jawa? i kim była osoba ze snu?



